02.11.2011

Avon Solutions - Krem pod oczy "Źródło energii"

W dniu kiedy dotarł do mnie ten krem stwierdziłam, że nie napiszę o nim recenzji, póki nie zużyję go do końca. Niestety nie dotrwałam... 

Opis producenta: Na skórze okolic oczu często pojawiają się cienie i opuchnięcia. Stosowanie odpowiednio dobranego kremu może zminimalizować ten problem. Działanie: Krem sprawia, że opuchnięcia pod oczami staja się mniej widoczne, a skóra wygląda na jędrniejszą, lepiej napiętą. 

Według zaleceń producenta, krem należy stosować rano i/lub wieczorem na oczyszczoną skórę twarzy.


Opakowanie i pierwsze wrażenia: Opakowanie trochę mylne, bo sprawia wrażenie jakoby w środku była faktycznie kremowa substancja w białym kolorze, jak to zwykle bywa w przypadku napisu "krem" na opakowaniu :) W rzeczywistości to kolor słoiczka jest biały a w środku znajdujemy coś o konsystencji żelu w brzoskwiniowym, jakby perłowym kolorze i o niezbyt przyjemnym, chemicznym zapachu.


Aplikacja: Ponieważ konsystencja, jak to żel, jest lekko śliska, więc umożliwia podczas aplikacji kosmetyku wykonanie przy okazji krótkiego masażu okolic oczu. Krótkiego, ponieważ preparat wchłania się po około 10-15 sekundach. Po tym czasie na skórze zostaje jakby lepka warstwa, która znika dopiero po kilku dłuższych minutach.

Efekty: Tu pojawia się odpowiedź na pytanie "dlaczego nie dotrwałam". Po około miesiącu jego stosowania stwierdziłam, że jaki jest sens paćkania się czymś, co nie daje żadnych, kompletnie żadnych efektów? Przy pierwszych kilku użyciach nie doczekałam się obiecanego przez producenta zminimalizowania opuchnięć czy cieni pod oczami, ale stwierdziłam, że może potrzeba więcej czasu, więc stosowałam dalej. Po 3 tygodniach codziennego stosowania raz dziennie efektów dalej żadnych. Nie zauważyłam też, żeby cienie pod oczami się zmniejszyły, nie zaobserwowałam jakiegoś większego nawilżenia skóry okolic oczu. Ponieważ krem nazwany został "Źródło energii" liczyłam, że chociaż napnie trochę skórę, co zmniejszy przynajmniej trochę pierwsze zmarszczki, ale też nic. Wydaje mi się, że jedynym sensownym rozwiązaniem byłoby stosowanie żelu do masażu okolic oczu, co spowodowałoby poprawienie przepływu limfy a tym samym być może zmniejszenie opuchnięć czy zwiększenie napięcia skóry. Być może byłoby to rozwiązanie, gdyby żel nie wchłaniał się tak szybko... 
Po ponad miesiącu stosowania raz dziennie zostało około 1/4 opakowania i teraz używam tego czegoś jak mi się przypomni, byleby go zużyć, bo nie lubię wyrzucać nie zużytych do końca kosmetyków - tu odzywa się moja ekologiczna natura :)
Może dłuższe stosowanie żelu przyniosłoby jakieś efekty, np. nie pojawianie się nowych zmarszczek czy coś w tym stylu, ale przyjdzie mi żyć w niewiedzy, bo nie planuję zakupu kolejnego opakowania. Trzeba dać szansę innym... lepszym kosmetykom ;)

8 komentarzy:

  1. nie używam kremów z avonu, szukam zawsze takich z najkrótszym naturalnym składem, a w avon takich nie znalazłam.

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja w ogóle nie lubię kosmetyków Avonu :( Kiedyś mieli lepsze, a wycofali wszystkie perełki

    OdpowiedzUsuń
  3. niestety ten produkt nalezy do kiespkich a raczej nic nie dajacych bubel:(
    lubie kosmetyki avon sa dobre i niestety trafilas na te złe:(

    OdpowiedzUsuń
  4. a ja lubie ten krem :) rozjaśnia mi cienie pod oczami :)

    OdpowiedzUsuń
  5. nie lubię kosmetyków z AVONu. poza tym słyszałam, że cała ta linia jest kiepska.

    OdpowiedzUsuń
  6. A już miałam nadzieję, że znalazłam kosmetyk idealny dla mnie i moich ohydnych worów pod oczami xD Cóż, przynajmniej wiem czego się wystrzegać, pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za wszystkie Wasze wpisy i ciepłe słowa. Chętnie przyjmę także konstruktywną krytykę ;)
Nie na wszystkie Wasze komentarze odpowiadam, ale wszystkie zawsze skrupulatnie czytam.
Jeśli macie pytania, uwagi - piszcie!